Tegoroczny zlot czarownic ;) odbył się na początku marca.
Ponieważ
przed wyjazdem zdziesiątkowały nas różne wypadki losowe i choroby, udało się na
niego dotrzeć tylko 19 osobom – 2 z Irlandii, 1 z Niemiec, 1 ze Szwecji , 3 z
Gdańska, 1 z Wrocławia i aż 11 z Warszawy i okolic.
W dniu przyjazdu rano w Dublinie spadł śnieg – tylko kilka
centymetrów, ale niestety wpłynęło to na wylot samolotów a następnego dnia na
możliwość wycieczki w góry. Irlandczycy nie są przygotowani na opady śniegu
(nie opłaca im się zakładać opon zimowych?), więc po prostu zamknęli drogi górskie.
Górskie, to trochę za dużo powiedziane – najwyższa góra ma wysokość 925 m
n.p.m.
Nocleg miałyśmy w hostelu Isaacs w samym centrum –
lokalizacja i cena zrekompensowały pewne niewygody – małe pokoje z piętrowymi łóżkami i wspólne
łazienki. Ale w końcu nie przyjechałyśmy, żeby siedzieć w hotelu :)
Wieczór pierwszy zakończyłyśmy obowiązkową wizytą w pubie „The
Celt”.
Dzień drugi to wycieczka „Wicklow Mountains Tour”, niestety
dopiero w autokarze pan kierowca i przewodnik w jednym powiedział, że w góry
nie da rady pojechać. W zamian zaproponował upust przy zwiedzaniu ogrodów
Powerscourt. Dobre i to, a park rzeczywiście warty odwiedzenia, zwłaszcza, że
na zieloną wyspę wiosna przyszła wcześniej niż u nas.
Kolejny punkt wycieczki – 2 godziny w pięknej dolinie
Glendalough. Podobno nazwa doliny po irlandzku „Gleann Dá Loch” oznacza dolinę dwóch jezior – Upper i Lower Lake.
Zaopatrzone w mapki
doliny udałyśmy się na spacer, zaczynając od zwiedzenia starego cmentarza przy
ruinach osady. Szczęśliwie pogoda nam dopisywała, słońce świeciło, a
wiatr nie był bardzo uciążliwy – udało nam się odwiedzić wszystkie punkty „photo
stop”.
tak zwani lokalsi :)
Następny punkt – miejscowość Avoca, gdzie mieliśmy zjeść
obiad w pubie Fitzgerald’s. Niestety znów była konieczna zmiana planów - w
trakcie gdy tam jechaliśmy, zadzwoniła właścicielka z informacją, że właśnie
odbywa się stypa i kierowca znów musiał coś naprędce wymyślić. Zatem pojechaliśmy
do starej manufaktury tkackiej i po niedużym posiłku, zwiedziłyśmy gratisowo tkalnie.
CDN.






















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz