sobota, 19 marca 2016

In Dublin's fair city...

tak zaczyna się moja ulubiona piosenka irlandzka, którą śpiewałam dzieciom do snu. I na specjalne zamówienie (dzięki Kasiu) usłyszałam ją w dublińskim pubie The Celt :)


W niedzielę ruszyłyśmy na zwiedzanie miasta. Tym razem podzieliłyśmy się na 3 grupy - część chciała pospacerować i zwiedzić więzienie, część chciała pojechać nad morze w Howth, a jedna osoba wybrała irlandzkie złoto w Muzeum Archeologicznym.



Ulisses jest wszędzie :)




 

najstarszy pub w Dublinie, rano jeszcze nieczynny niestety ;)





wnętrze dziedzińca zamkowego










Po drodze zahaczyłyśmy o browar Guinnessa





 
 Wybrałyśmy więzienie, ale do środka jednak nie weszłyśmy - kolejka na 2 godziny nas odstraszyła

 
Na obiad chińszczyzna w knajpie "jesz ile chcesz za 10€"


Tu też spędziłyśmy trochę czasu ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz