Na początek podsumowanie i kilka informacji technicznych:
- W trakcie majówki (29.04 - 07.05) odwiedziliśmy choć na chwilę miasta: Pszczyna (rynek i zamek z zewnątrz), Wisła, Cieszyn (polski i czeski), Tarnów, Przemyśl, Krasiczyn, Lwów, Jarosław.
- Dodatkowo zdobylismy szczyty Beskidu Śląskiego: Kiczory (989 m), Stożek Wielki (978 m), Barania Góra (1220 m).
- Przejechaliśmy 1340 km samochodem i ok. 180 km pociągiem - intercity oraz podmiejskim ukraińskim - dwa różne standardy ;-)
- Zdjęć zrobiliśmy bardzo dużo - samym telefonem "tylko" 1600.
Mimo napiętego programu wycieczka była bardzo udana :) teraz pozostało uporządkować zdjęcia i planować kolejny wyjazd.
Jeśli chodzi o miejsca noclegowe, to spaliśmy w 4 miesjcach:
1. w Wiśle w willi Stenia - pokój niezbyt duży, z małym aneksem kuchennym, ale był dostępny także wspólny pokój, gdzie można było porozmawiać i pograć z innymi uczestnikami wycieczki, a także można było zagrać w bilard. Śniadania w formie bufetu szwedzkiego, bardzo smaczne i urozmaicone - w tym na ciepło naleśniki, racuchy, kiebłaski, jajecznica oraz sałatki, jajka, wędliny, ciasto, itp.
2. w Krasiczynie w pensjonacie Impresja - bardzo blisko zamku w Krasiczynie, pokój mniejszy niż w Stenii, śniadania również mniejsze - na ciepło żurek (!) i jajecznica na kiełbasie, ale na jedną noc było ok. Pensjonat mieści się w odrestaurowanych starych spichlerzach.
3. we Lwowie w apartamencie na ul. Jana Żiżky - dwa pokoje plus kuchnia, bardzo blisko Rynku, na drugim piętrze starej kamienicy - wejście przez klimatyczną ;-) klatkę schodową, ale w środku bardzo czysto.
widok z kuchni
widok z pokoju
4. ostatni nocleg - w dworze Boratyn (pochodzącym z 1724 r.), cena za nocleg niewiele wyższa niż w Krasiczynie, a komfort dużo wyższy. Dostaliśmy dwa duże połączone pokoje (5 łóżek), śniadanie było bardzo dobre i urozmaicone. Dodatkowym aututem był bilard i restauracja z piwniczką win :)
jadalnia
mniejszy pokój
Miejsca, które na pewno odwiedzimy jeszcze raz: Beskid Śląski, Pszczyna i Krasiczyn - następnym razem zwiedzimy wnętrza zamków, Przemyśl - koniecznie lody w kawiarni Fiore (trzy razy to za mało), Lwów - w zasadzie wszystkie miejsca, które widzieliśmy i gdzie jedliśmy, ale na 100% Lwowska Fabryka Czekolady.
Na zachętę po jednym zdjęciu z każdego miejsca, szczegółowa relacja będzie wkrótce.
Pszczyna
Beskid Śląski
Koniaków
Czeski Cieszyn
Cieszyn
Tarnów
Przemyśl
Krasiczyn
Lwów
Jarosław
c.d.n.



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz