niedziela, 7 maja 2017

Majówka 2017 - podsumowanie

Na początek podsumowanie i kilka informacji technicznych:
  • W trakcie majówki (29.04 - 07.05) odwiedziliśmy choć na chwilę miasta: Pszczyna (rynek i zamek z zewnątrz), Wisła, Cieszyn (polski i czeski), Tarnów, Przemyśl, Krasiczyn, Lwów, Jarosław.
  • Dodatkowo zdobylismy szczyty Beskidu Śląskiego: Kiczory (989 m), Stożek Wielki (978 m), Barania Góra (1220 m).
  • Przejechaliśmy 1340 km samochodem i ok. 180 km pociągiem - intercity oraz podmiejskim ukraińskim - dwa różne standardy ;-)
  • Zdjęć zrobiliśmy bardzo dużo - samym telefonem "tylko" 1600.
Mimo napiętego programu wycieczka była bardzo udana :) teraz pozostało uporządkować zdjęcia i planować kolejny wyjazd.

 
 
Jeśli chodzi o miejsca noclegowe, to spaliśmy w 4 miesjcach:
 
1. w Wiśle w willi Stenia - pokój niezbyt duży, z małym aneksem kuchennym, ale był dostępny także wspólny pokój, gdzie można było porozmawiać i pograć z innymi uczestnikami wycieczki, a także można było zagrać w bilard. Śniadania w formie bufetu szwedzkiego, bardzo smaczne i urozmaicone  - w tym na ciepło naleśniki, racuchy, kiebłaski, jajecznica oraz sałatki, jajka, wędliny, ciasto, itp.
 
2. w Krasiczynie w pensjonacie Impresja - bardzo blisko zamku w Krasiczynie, pokój mniejszy niż w Stenii, śniadania również mniejsze - na ciepło żurek (!) i jajecznica na kiełbasie, ale na jedną noc było ok. Pensjonat mieści się w odrestaurowanych starych spichlerzach.
 

 
3. we Lwowie w apartamencie na ul. Jana Żiżky - dwa pokoje plus kuchnia, bardzo blisko Rynku, na drugim piętrze starej kamienicy - wejście przez klimatyczną ;-) klatkę schodową, ale w środku bardzo czysto.
  
 
widok z kuchni
 
 
widok z pokoju
 
 
4. ostatni nocleg - w dworze Boratyn (pochodzącym z 1724 r.), cena za nocleg niewiele wyższa niż w Krasiczynie, a komfort dużo wyższy. Dostaliśmy dwa duże połączone pokoje (5 łóżek), śniadanie było bardzo dobre i urozmaicone. Dodatkowym aututem był bilard i restauracja z piwniczką win :)
 

jadalnia
 
 
mniejszy pokój
 

Miejsca, które na pewno odwiedzimy jeszcze raz: Beskid Śląski, Pszczyna i Krasiczyn - następnym razem zwiedzimy wnętrza zamków, Przemyśl - koniecznie lody w kawiarni Fiore (trzy razy to  za mało), Lwów - w zasadzie wszystkie miejsca, które widzieliśmy i gdzie jedliśmy, ale na 100% Lwowska Fabryka Czekolady.

 
Na zachętę po jednym zdjęciu z każdego miejsca, szczegółowa relacja będzie wkrótce.
 
Pszczyna
 
 
Beskid Śląski 
 
 
Koniaków
 
 
Czeski Cieszyn
 

Cieszyn
 
 
Tarnów
 
 
Przemyśl
 
 
Krasiczyn
 
 
Lwów
 
 
Jarosław
 
 
c.d.n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz